Od przeciążonego serwera do stabilnej i bezpiecznej strony

Co znajdziesz w tym artykule?

Na początku wyglądało to jak klasyczna awaria. Serwer był wyraźnie przeciążony, procesor momentami dochodził do połowy swojej mocy, a dzienny transfer potrafił sięgnąć kilku gigabajtów. W panelu administracyjnym widać było bardzo dużą liczbę wizyt, ale gdy zajrzeliśmy do statystyk Analytics, obraz był zupełnie inny. Ruch, który tak mocno obciążał serwer, w ogóle nie przekładał się na realnych użytkowników ani sprzedaż. Coś tu się nie zgadzało.

Intensywne indeksowanie przez boty

Zaczęliśmy od dokładnej analizy, bez zakładania z góry, że winny jest hosting albo złośliwe oprogramowanie. Sprawdziliśmy bezpieczeństwo strony, jej pliki i bazę danych. Strona była czysta, ale logi serwera szybko pokazały, że ogromna część zapytań pochodziła nie od ludzi, tylko od botów. Jeden z nich indeksował stronę wyjątkowo intensywnie, generując ruch, który wyglądał groźnie, ale w rzeczywistości nie miał żadnej wartości biznesowej.

Filtry spowalniające sklep

To był jednak dopiero początek. Głębiej wchodząc w strukturę strony, zauważyliśmy rozbudowane filtry i złożone taksonomie w sklepie. Każde połączenie kategorii, marek i potrzeb tworzyło nowy adres URL. Dla użytkownika było to wygodne, ale dla serwera oznaczało setki, a nawet tysiące unikalnych podstron, które boty próbowały indeksować jedna po drugiej. Każde takie wejście uruchamiało ciężkie zapytania do bazy danych i dodatkowo podkręcało zużycie procesora.

W tym momencie było jasne, że problem nie leży w jednym miejscu, tylko w połączeniu kilku czynników. Z jednej strony agresywne boty, z drugiej konstrukcja adresów, która nie była przygotowana na tak intensywne indeksowanie. Zamiast działać punktowo, podeszliśmy do tematu systemowo.

Podjęte działania

Najpierw ograniczyliśmy dostęp robotów do najbardziej problematycznych adresów. Dzięki temu boty przestały masowo „mielić” filtry, które nie wnosiły nic istotnego ani dla użytkowników, ani dla SEO. Następnie wdrożyliśmy mechanizmy cache, żeby serwer nie musiał za każdym razem przeliczać tych samych danych od zera. Równolegle uporządkowaliśmy środowisko i wykonaliśmy migrację w sposób, który pozwalał lepiej kontrolować obciążenie i reagować na nie w przyszłości.

Przez cały proces właściciel strony był na bieżąco informowany, co się dzieje i dlaczego podejmujemy takie, a nie inne decyzje. Bez technicznego żargonu, za to z jasnym wyjaśnieniem przyczyn i konsekwencji. Chodziło nie tylko o naprawę, ale o zrozumienie problemu, żeby podobna sytuacja nie wróciła za kilka miesięcy.

Po zakończeniu prac serwer wrócił do stabilnej pracy. Obciążenie spadło do bezpiecznego poziomu, transfer przestał rosnąć bez realnego powodu, a strona zaczęła działać płynnie i przewidywalnie. Najważniejsze jednak było to, że zniknęło poczucie niepewności. Zamiast reagować na kolejne alerty, można było wreszcie skupić się na rozwoju biznesu, mając pewność, że zaplecze techniczne po prostu działa.

Na koniec wpłynęła opinia od klienta, za którą serdecznie dziękujemy:


“Chciałbym podziękować firmie za doskonałą obsługę oraz profesjonalną naprawę, migrację i odwirusowanie naszej strony internetowej. Jakość usług przerosła moje oczekiwania – od samego początku do końca procesu naprawy czułem się w pełni zaangażowany i dobrze poinformowany. Wasz zespół wykazał się nie tylko fachowością, ale także szybkością działania i gotowością do rozwiązania każdego problemu. Jestem zachwycony efektem końcowym i pewien, że dalsza współpraca będzie równie owocna. Dziękuję za Wasze zaangażowanie i profesjonalizm!”